Alicja Siarkiewicz

Byle do zimy!

Zanim powstała ta strona miałam około miliona pomysłów na treści, zdjęcia, filmy i całą resztę.

I jak zwykle okazało się, że te projekty wyglądają fajnie w mojej głowie, ale wykonania brak. Tak więc pomysły zostają, a ja na rozgrzewkę będę aktualizować po prostu moją codzienność w Szwecji. Podobno się podoba, więc czemu nie.

Spacery

Jesienno- zimowe, tak samo jak te letnie i wiosenne. Nie ma znaczenia. Jestem już od nich uzależniona. I często słyszę, że co się stało, że skąd to tak i dlaczego. A dlatego, że ja zawsze to lubiłam, wychowałam się na wsi, nad jeziorem. Mam starszego brata, więc zawsze się za nim szwędałam. Stąd umiem łowić ryby i takie tam inne ciekawostki - jak to się teraz ładnie mówi - outdoorowe. Mieszkam w takim miejscu, że aż żal siedzieć w domu. Także to pierwsze primo.

Pierwszy śnieg. Fäberget Höga Kusten

Drugie jest takie, że nie mam tu innych atrakcji. Tak dosłownie, spacery i hiking to moje największe rozrywki. Ciężko by mi się tu żyło jakbym była domatorką.

Zdjęcia ze spacerku na górę Fäberget, która jest jedną z pięciu słynnych górek w szwedzkim Höga Kusten.

Podobnie jest też podczas mojego przeziębienia (zawsze jestem chora po powrocie z Polski). Jak to mówi mama, chorobę trzeba wyleżeć i wygrzać. No to wyleżałam jeden dzień i więcej nie dałam rady. Co prawda na spokojnie, ale dotlenić muszę się codziennie.

Morsowanie.

Morsowania brak ze względu na wyjazd do Polski i chorobę, ale ciągnie mnie już do przerębla.

Art is therapy.

To hasło trafia do mnie idealnie. Bakcyla załapałam rok temu. W zimę, którą przesiedziałam w domu i coś musiałam wymyślić.

Akwarelowy jelonek.

Zaczęło się od rysowania w pracy. Potem kupiłam kredki, ołówki i szkicownik.  Ale byłam w tym mega kiepska więc pomysł umarł śmiercią naturalną.

Kolejno pojawiły się mandale- ja nie wiedziałam wtedy, że to się tak nazywa. Potrafiłam rysować jak w transie po kilka godzin bez dłuższych przerw.

Następnie znalazłam kanał na YT Let's Make Art . I dla mnie to bomba. Pokazane jak krok po kroku jak malować akwarelami. Jak zacząć, jak mieszać kolory, co robić, a czego nie. Do tego śmiesznie i ciekawie. Zachęcam. Z nimi każdy da radę!

Takie tworzenie to świetna medytacja. Gdzie nasz mózg pracuję trochę inaczej. Odcina się od problemów i stresu. Od wszystkiego.

Na chwilę (bądź dłuższą chwilę) można przenieść się do innego świata, w którym największym zmartwieniem jest, jak napijesz się brudnej wody ze słoika na pędzle. Oj tak, to się zdarza w transie.

Ten temat jest gruby. O wpływie 'tworzenia' napisze jeszcze więcej.

   

A skąd to wszystko? No właśnie ART IS THERAPY

   

Świąteczna gorączka.

Moje przeziębienie się kończy, ale za to ludzie zaczęli już wariować na punkcie świąt. Nie wiem czemu, ale ja za tym nie przepadam. I tak myśle, że chyba nie jestem jedyna. Czujesz to ?

Całe zamieszanie, stres, kupa forsy wydana na prezenty. Do tego produkcja i sprzedaż pierdyliona rzeczy, które w większości się nie przydają. Jak dla mnie, z roku na rok, jest to coraz bardziej wybujane.

Osobiście wolę odwiedzić rodzine, czy zadzwonić do przyjaciół tak naturalnie. Przez cały rok. Kupić prezent komuś, na kim mi zależy. Ugotować super obiad bez okazji. I tak dalej.

Oczywiście wielu Święta cieszą i to też jest fajnie.

Cała ta wypowiedź jest w sumie po to, żeby sobie "upuścić pary". To co się działo na Black Friday, czy co zaraz będzie na Walentynki. Irytuje mnie niesamowicie mocno. Cała kupa reklam, SUPER okazji. Kup, kup tylko teraz.

Nauka hiszpańskiego z Duolingo.

Metoda małych kroków. Nie od razu Rzym zbudowano. Kojarzysz?

No właśnie. Często słyszę, że jestem zdolna (nie, nie chwale się). Tu nie o zdolność chodzi. Ale o to, że nauka wymaga czasu i systematyczności. A nauka języka to chyba tak zwłaszcza.

Często znajomi pytają mnie jak się nauczyłam norweskiego. Tak właśnie odpowiadam. Trzeba poświęcać trochę czasu, przez dłuższy okres czasu. A czegoś się na pewno nauczy.

I to prowadzi do mojego hiszpańskiego. Bo chcę umieć. Więc codziennie pracuję 15 min z aplikacją Duolingo (jest tam wiele języków do wyboru). I tak mój cel na 2020 to nauka hiszpańskiego. Bo czemu nie, zobaczymy co z tego wyjdzie.

No i co dalej.

Zobaczymy. Jak na razie ciesze się, że powoli (tymi małymi krokami) realizuję swoje małe projekty. 

Udało mi się nawet skleić pierwszy filmik na YT, który oddaje trochę atmosferę naszych spacerów, chociaż takie słońce nie trafia się często.  Krótki film na YT

A tym wszystkim, od których dostałam miłe wiadomości i komentarze, bardzo dziękuję. To jest mega miłe!

Komentarze:


Alicja 9 grudnia 2019, 19:04

A dziękuję no i zapraszam!


Patrycja 9 grudnia 2019, 12:52

bardzo fajny blog, będę tu zaglądać ;) pozdrawiam