Alicja Siarkiewicz

Dlaczego Joga?

W “internetach” jest tego mnóstwo…

Dziewczyny robiące szpagaty na plaży w ciepłej Azji… Ludzie stający na głowie, rękach, robiący różne dziwne pozycje…

Można na to patrzeć i patrzeć i mieć myśli w stylu “joga nie jest dla mnie, ja nie umiem szpagatu”.

Ja miałam takie podejście! Mało tego, dla mnie byli to ludzie “ZEN- nawiedzeni”. Powtarzający frazesy typu “Życie jest piękne”, ”Ciesz się chwilą” itp.

Pierwszy raz spróbowałam Jogi z koleżanką i powiedziałam jej, że to jest dla dziewczyn. Przecież ja muszę iść na siłkę i coś „wycisnąć”. A na jodze to się nawet nie spociłam! I było nudno.

Tak było może 2-3 lata temu. Nagle pojawił się u mnie ból w kręgosłupie i kolanie. Taki ból, który praktycznie uniemożliwiał chodzenie, a za czym idzie - także pracę.

„… Oj tam, weźmiesz kilka tabletek, tydzień zwolnienia i będzie ok”  – tak myślałam. Przecież koleżanka ma Ketonal, albo inny specyfik, który magicznie uzdrawia.

No cóż, to nie jest rozwiązanie. Już wtedy zaczęłam sobie zdawać sprawę, że proszkami tego nie zatuszuję. Poszłam więc do masażysty i “przeprosiłam się” z Jogą. Moja wiedza była zerowa, nie wiedziałam nic o zajęciach, na które idę.

Okazało się, że na pierwszej sesji Jogi leżeliśmy na podłodze. Pan zasugerował, by przykryć się kocykiem, a sam krążył po sali i do nas mówił. Gadał i gadał tak 2 godziny, a ja zapłaciłam kupę forsy za to gadanie. Przecież mogłam tak samo położyć się na sofie w domu i włączyć TV. Absolutna strata pieniędzy i czasu.

To był mój punkt przełomowy, bo po tych zajęciach poczułam się … no właśnie, ja nadal nie umiem określić tego uczucia. Ale było ono w 100% pozytywne!

Na następne zajęcia poszłam z pewną rezerwą. I ponownie byłam zaskoczona! Po raz pierwszy w życiu poczułam pełny relaks i wyciszenie. W nocy spałam jak dzidzia, a rano byłam wypoczęta i pełna sił na kolejny dzień. Absolutnie nie zdawałam sobie sprawy co się ze mną dzieje i powiem Ci jedno – TO UZALEŻNIA! To poczucie, że robisz coś, co sprawia, że czujesz się lepiej. Tak od razu. To uczucie, kiedy poznajesz, uczysz się i doświadczasz nowych emocji.

Dla mnie to “przepraszanie się” ze swoim ciałem i poznawanie moich słabości wciąż trwa.

Ilu z nas ma coś takiego ? Gdy wiemy, że coś jest nie tak, że coś nas boli albo przeszkadza. Łapiemy zapał na dzień, tydzień, miesiąc. Widzimy poprawę i kółko się zatacza.

Tak jest z szeroko rozumianym sportem, dietą, nauką i używkami.

Piszę o tym tak po krótce, abyś zrozumiała, że każdy gdzieś zaczyna, upada, powstaje, poddaje się, zaczyna od nowa, przechodzi kryzys, podnosi się ponownie….

Ja pierwszy raz w życiu odnalazłam ten balans, a raczej moją drogę do niego. I mam tak ogromy zapał i motywację, żeby go rozwinąć, że nie umiem wyrazić tego słowami.

Koniec tego O mnie.

Kolejny post to będzie dawka wiedzy. Taka uporządkowana i prosta w przekazie. Taka, która zachęci Cię do jakiejś małej refleksji czy zmiany.  Dla Twojego ciała i samopoczucia. Dla Ciebie.

Miłego dnia!

Pozdrawiam,

Alicja