Alicja Siarkiewicz

Jesień w Skandynawii

Polska Złota Jesień. Piękna i kolorowa. Deszczowa, wietrzna i zimna.

Mieszkając w Polsce jesień kojarzyła mi się oczywiście z początkiem szkoły i studiów. Nic szczególnie specjalnego jeśli chodzi o samą naturę. To był czas powrotu do rzeczywistości i przeziębień.

Mieszkając w Szwecji nauczyłam się doceniać to co mnie otacza. Po części dlatego, że zwyczajnie w świecie brakuje mi tu ludzi. Po części dlatego, że trochę dorosłam. Ale przede wszystkim dlatego, że jest tu pięknie.

LAS

Las jesienią jest cudowny, kolorowy, żyje jakby innym życiem. Sezon zaczyna się od borówek (blåbär, lingon) które pokrywają niemal całą powierzchnie szwedzkich lasów. Tu uwaga - szwedzkich, oznacza dla mnie miejsce, w którym żyje i które znam. Jest to północ, o całej reszcie nie mam pojęcia.   

las-jesien-szwecja

Wysyp grzybów jest przeogromny. Ciężko jest spacerować i ich nie rozdeptać. Kocham szukać tych dobrych, zdrowych i smacznych. Często widzę olbrzymy, które są oczywiście pożarte przez różne robaczki. Ale to nie ważne. Nie wyrywam ich. Robię zdjęcia i dotykam, obserwuję, czasem wącham. Jednym słowem- cieszę oko.

Grzyb pod liśćmi. Jesień w Szwecji.

ZWIERZĘTA

Wrzesień to pora na rozpoczęcie polowań. I tu mój rozum i serce wciąż są trochę podzielone. Ale tak wygląda tutejsze życie. Standardem jest branie urlopu właśnie na polowania. Ciężko jest w tym czasie znaleźć kogoś dyspozycyjnego do pracy, bo większość siedzi z bronią w lesie. Ale spokojnie, nikt Cię tam nie zastrzeli.

Łosiu.

Kto mnie obserwuje ten wie, że mam bzika na punkcie łosi. Mam go dlatego, że jeszcze nigdy nie udało mi się zobaczyć dzikiego łosia w lesie. W rowie, na drodze, z oddali. Tak owszem. Ale ja wciąż czekam na nasze spotkanie twarzą w twarz. Czekam i wierze, że będzie to już niedługo.

A dla takich szczęściarzy jak ja polecam odwiedzenie ‚Domu łosia’ https://algenshus.se, czyli miejscowego Älgens Hus.  Tam można łosia pogłaskać, nakarmić, a nawet na nim usiąść (tzn to jest akurat atrakcja dla dzieci).

Łoś przed domem. I tu spotkała mnie scena rodem z filmu. Przygotowując ten tekst pod mój dom podeszły 3 łosie. Mama z dwójką 'małych'. Popatrzcie sami. Moje serce waliło jak opętane a ja sama biegałam po osiedlu z kamerą. Ręce tak mi się trzęsły, że nie umiałam wyłączyć filmu. Głupie? No pewnie tak, ale ja czułam, jakby to był sen. W tym całym podekscytowaniu zadzwoniłam do swojego chłopaka i... no właśnie, opowiadałam mu o tym w czterech językach na raz. Dobrze, że on rozumie po polsku "łoś" i "duży"

Reniferu.

Renifery to zwierzęta stadne. Przemieszczają się z terenów górskich w kierunku wschodnim właśnie późnym latem/ jesienią. W ciepłe lato wolą góry, gdzie jest zimniej. W zimę szukają cieplejszych klimatów. Są głupie, serio. Nie trudno o wypadek na drodze. Renifery lubią lizać asfalt, po którym jeżdżą samochody, w tym mój.

Za każdym razem jak je widzę to się cieszę. Zatrzymuje samochód, ubieram kurtkę i  za nimi idę. Obserwuje. Czy mają już poroża, jak są one duże. Czy może zgubiły już z nich skórę. Jakie mają ubarwienie. A potem z fascynacją opowiadam o tym spotkaniach mojemu chłopakowi. Rozmawiam o nich w pracy. Często miejscowi mają ze mnie ubaw, ale opowiadają też różne historie. I dla mnie jest to najlepsze źródło informacji. Miejscowi ludzi zawsze będą wiedzieć więcej niż wujek Google.

Przed przeprowadzką do Szwecji nie znałam różnicy pomiędzy łosiem a reniferem. Nie myślałam o tym nigdy, a teraz bardzo mnie to interesuje. I choć są takie głupiutkie to lubię je poznawać.   

  Przyjazny renifer na szlaku górskim w Norwegii. Bessegen, Jotunheim .

Ten reniferu to prawdopodobnie kolega wszystkich wędrujących w Parku Narodowym Jotunheimen w Norwegii. Jedyny jakiego udało mi się zobaczyć tak z bliska. Pogłaskać i zrobić zdjęcie.

ZORZA POLARNA

Marzenie wielu. Zobaczyć zorze polarną na własne oczy. Ja wciąż o niej marzę, oglądam zdjęcia i czekam, aż pojawi się u mnie. Istnieją oczywiście specjalne aplikacje na telefon, które działają jak zwyczajna prognoza pogody. Cieżko trafić, szczególnie jak jest duże zachmurzenie. Ja korzystam z ‚Aurora’, którą sprawdziłam i mnie nie zawiodła.

Zorza polarna w szwedzkiej Laponii. Hemavan.

Jakość moich zdjęć jest słaba i zdaję sobie z tego sprawę :)

MORSOWANIE

Jesień to także rozgrzewka przez prawdziwym morsowaniem. Swój pierwszy klub morsa założyłam z kolegą Andrzejem i Łukaszem już na studiach. W olsztyńskim Kortowie kąpaliśmy się krótko, ale chęć na zimną kąpiel pozostała.

Morsowanie, jesień w Szwecji. Aura nam sprzyja, także trzymajcie kciuki aby zapał także pozostał.

Jak wygląda jesień waszymi oczami, w miejscu, w którym mieszkacie ? Lubicie tą porę roku,  czy jest to raczej początek wyczekiwania do kolejnego lata?

Dajcie znać koniecznie! Pozdrawiam, Alicja