Alicja Siarkiewicz

Morsowanie. Sezon 1

Morsem być, dla zdrowotności.

Zacznę od początku, bo miał on miejsce już jakiś czas temu.

A dokładnie na trzecim roku studiów na UWM-ie (2013?). Kolega Andrzej był zawsze pomysłowy i aktywny, kolega Łukasz również i do tego ja. Tak wyszło, że zapał mieliśmy ogromny- na początku. Kąpaliśmy się w kortowskim może 3-4 razy, aż nasz klub morsa umarł śmiercią naturalną i już nigdy nie ożył.

To co pamiętałam z tych czasów, przeglądania postów znajomych na Facebooku oraz całej reszty internetu nie jest odkrywcze.

Każdy mors powinien mieć na sobie ciepłą czapkę, rękawiczki, coś suchego do szybkiego przebrania się oraz ciepły termos z herbatką.

Najwięcej ciepła tracimy właśnie przez głowę, ręce i stopy. Także dla takich amatorów jak ja, którzy nie zamaczają głowy czapka to MUST.

Krótka rozgrzewka przed kąpielą oraz silne postanowienie wykonania misji.

Moje zamaczanie się w lato w 'ciepłej' wodzie czasem mnie irytuje. Człowiek niby chce, ale w sumie to zimno, wchodzi kawałek, pluska się, a na koniec jakoś tam już wejdzie i popływa chwilę.

Tu tak nie ma. Postanawiasz, że wchodzisz i to robisz. Koniec tematu.

No chyba, że naprawdę, czujesz, że nie dasz rady, bądź źle się czujesz. Nic na siłę.

Morsuj w grupie. W kupie raźniej.

A przynajmniej nie sam. To jest mądra zasada nawet dla ciepłych kąpieli. Nigdy nie wiesz jak Twój organizm zareaguje na taki szok. Dobrze jest mieć kogoś obok.

Nie tylko dla bezpieczeństwa, ale również dla wsparcia. Samemu jest raczej ciężko. Ta druga osoba może Cię zmobilizować.

U mnie właśnie tak było. Koleżanka, z którą zaczęłam kąpiele spowodowała, że nie stchórzyłam na samym początku.

W Polsce istnieje wiele klubów morsa, więc o takie wsparcie chyba łatwiej.

Klub morsa w Szwecji.

Szukałam, pytałam i nie znalazłam. Choć wiem, że w mojej okolicy czasem spotyka się kilka osób. Zobaczymy jak zorganizujemy to w zimę, ale jak na razie to nasza grupa liczy 4 osoby (razem ze mną i jeśli mój chłopak nie jest akurat na polowaniu).

Nie chcę wypisywać mądrości na temat życia w Szwecji, bardzo mi do tego daleko. Znam kilka osób, które praktykują 'Kallbad' ale robią to same bądź w bardzo małym gronie.

Jedyne co usłyszałam od mojego szefa i kolegów z pracy to, że jestem chora na głowę. W delikatym tłumaczeniu.

Morsowanie zalety.

Sama googlowałam to hasło, po 5 stronach umiałam na pamięć bo wszędzie jest to samo. Inne mają tyle reklam, że nie dało rady czytać. Więc tak w skrócie kilka zalet z morsownia :

• Poprawa nastroju

• Lepsza odporność (człowiek się hartuje)

• Stymulacja układu krwionośnego

• Spalanie tkanki tłuszczowej, ujędrnienie ciała, redukcja celulitu

Ciężko jest mi powiedzieć jak to działa, co prawda nie choruje, ale na stwierdzenie 'lepsza odporność' poczekam do kolejnego sezonu. Albo dwóch.

Cellulit w normie.

Na dzień dzisiejszy mogę z całą pewnością stwierdzić, że taka kąpiel to 100% Enegry Boost!

Po każdej kąpieli czuje radość, że mi się udało, że pokonałam swój mały strach.

Morsowanie daje endorfinowego kopniaka.

Podobnie jak podczas treningu, gdy wystawiamy swoje ciało na stres. Taki zimny szok wydziela endorfiny, które dają nam tyle radości.

Kiedy nerwy odczuwają zimno, serce zaczyna bić szybciej. Zwiększony puls powoduje, że szybciej oddychamy. W ten sposób zimno 'włącza' nasze ciało, zmniejsza przy tym odczucie zmęczenia.

Zimna kąpiel zmniejsza napięcia w ciele.

Słyszałaś o tym? Choć jest to mało przyjemne na początku, to warto spróbować.

Zimna kąpiel po treningu łagodzi ból mięśni i przyspiesza proces regeneracji. Działanie przeciwzapalne pomaga rozluźnić stawy i łagodzi ból. Kiedy żyły się kurczą, toksyny są eliminowane z krwiobiegu, co zmniejsza stan zapalny w tkankach.

Korzyści z morsowania.

Zapewne jest ich więcej, ale to takie podstawowe, które sama na sobie testuje.

Endorfiny, radość z tego, że dało się radę. Motywacja jeśli się nie udało. Poznanie możliwości swojego ciała, mniejszy strach przed zimnem. Poprawa nastroju.

Przeciwskazania do morsowania.

Tak samo jak przed każdym treningiem tak i morsowaniem zaleca się skontaktowanie z lekarzem.

Osoby cierpiące na padaczkę, choroby serca, choroby układu krążenia, boreliozę czy nadciśnienie tętnicze powinny być wyjątkowo ostrożne. Zapomnieć o morsowaniu albo porządnie przegadać to z lekarzem.

Oczekiwania a rzeczywistość.

Oczekiwania nie są duże. Postanowiłam, że na początek raz w tygodniu to optymalne wyzwanie (szczególnie, żeby pogodzić wszystko z pracą i innymi ciekawymi zajęciami).

Jestem ciekawa jak dam radę, jakie to uczucie, jak szybko minie mi ta fascynacja zimnem. Także zobaczymy. Na dzień dzisiejszy jestem dobrej myśli.

Doświadczenia z morsowania. Podziel się i TY.

No właśnie, ja tu jestem świeżakiem. Zaczęłam, bo ten pomysł był już we mnie bardzo długo.

A Ty masz jakieś doświadczenia? Chcesz się nimi podzielić? Ja chętnie nauczę się czegoś nowego od ludzi z większym doświadczeniem.

Zostaw komentarz tu lub znajdź mnie na Instagramie.