Alicja Siarkiewicz

Nurkowanie w Tajlandii- czyli gdzie, z kim i za ile ?

Marzy Ci się podwodna przygoda, ale zupełnie nie wiesz czy to dla Ciebie? A może szukasz odpowiedniego miejsca, szkoły, instruktora, informacji?

Dla mnie nurkowanie z milionem ryb, żółwiami i rekinami w krystalicznie czystej wodzie było zupełnie poza zasięgiem przez wiele lat. Zebrałam więc najważniejsze informacje, którymi chcę się podzielić z takimi amatorami/marzycielami jak ja.

Jak zacząć?

Jeśli jest to Twój pierwszy raz opcje są dwie:

1.One day discover scuba diving - jednodniowy kurs nurkowania (nie kończy się on certyfikatem).

Instruktor wytłumaczy Ci najważniejsze zagadnienia tak, abyś Ty i on czuł się bezpiecznie pod wodą. Na takim szybkim szkoleniu nauczysz się jak oddychać pod wodą oraz po co Ci cały ten sprzęt. Przejdziesz krótki kurs w basenie, a następnie wykonasz dwa nurkowania w ocenie z instruktorem. Maksymalna liczba osób na jednego instruktora to 3, minimalny wiek 10 lat, maksymalna głębokość 12 metrów. Cena w Tajlandii (2020) to ok. 2500 tbh = ok. 300 zł.

ZALETY- nie wymaga żadnego doświadczenia, wszystko odbywa się jednego dnia, najtańsza z opcji

WADY- kurs DISCOVER DIVING nie kończy się certyfikatem, jeśli w przyszłości będziesz chciał nurkować więcej to całą procedurę szkolenia i basenu musisz przejść od nowa. Cena jest wtedy wyższa niż jakbyś miał już certyfikat, maksymalna głębokość to 12m - wiele „ciekawych” miejsc znajduje się na większej głębokości

Nurkowanie w Tajlandii. Kurs Open Water.

2. Open Water Course - 3,5 dniowy kurs, kurs kończący się certyfikatem Open Water

  • Pierwszy dzień to wstęp i zajęcia teoretyczne. W zależności jakie centrum wybierzesz (najpopularniejsze w Tajlandii to SSI oraz PADI) - do przeczytania dostaniesz sporo materiałów. W naszym przypadku (kurs SSI) wszystko dostępne było na aplikacji w telefonie. Do wybory było wiele języków w tym także polski i szwedzki. Teoria podzielona jest na kilka rozdziałów z czego każdy kończył się krótkim testem. Nic trudnego, ale trzeba się troszkę skupić i czytać uważnie.
  • Drugi dzień to omówienie części teorii z instruktorem oraz zapoznanie się ze sprzętem. Dla ułatwienia powiedzmy „kamizelką, butlą i rurkami” oraz pierwsze zajęcia w basenie.

W wodzie trenowaliśmy: regularne oddychanie, zanurzanie i wynurzanie, dzielenie się powietrzem z partnerem, czyszczenie, zdejmowanie i zakładanie maski pod wodą, najważniejsze znaki komunikacyjne, zdejmowanie i zakładanie kamizelki (BC) na powierzchni wody.

Każdą umiejętność musieliśmy wykonać poprawnie, aby była ona zaliczona przez instruktora. Ćwiczyliśmy tak długo, aż nam wyszło.

  • Trzeci dzień rozpoczął  się krótką teorią i egzaminem pisemnym. Egzamin składał się z 50 pytań, które sprawdzały naszą wiedzę teoretyczną. Pytania były identyczne do tych z materiałów z aplikacji oraz tego co mówił nam instruktor. Na zaliczenie potrzeba 80% poprawnych odpowiedzi i raczej ciężko jest go oblać.

Egzaminy dostępne były w kilku językach, ale akurat nie mieli go po polsku. Ja swój zrobiłam po angielsku (oraz wspomagałam się wersją szwedzką- nie wiem czemu ale czasem wole ten szwedzki i norweski).

Po zdaniu teorii mogliśmy zacząć pakować się na pierwszą podwodą wycieczkę. Szkoła zapewnia cały sprzęt, do nas należało tylko zapakowanie torby oraz wybór maski i płetw, które na nas pasują.

Po złożeniu i sprawdzeniu sprzętu wskoczyliśmy do wody. Pierwsze nurkowanie to maksymalnie 12 m głębokości. Zanurzanie było powolne, a nawet bardzo powolne, głównie z powodu moich uszu.

Nie spodziewałam się aż takiego bólu i przyznam, że byłam mega spanikowana. Ale jak ze wszystkim, nic na siłę. W przypadku bólu/ zaciskania uszu są techniki jak sobie z tym poradzić. Wynurzałam się, dmuchałam w nos, przełykałam ślinę i zanurzałam się minimalnie. I tak w kółko. Po pokonaniu 10 m ból ustąpił i samo przełykanie śliny pomagało. Z każdym kolejnym zejściem pod wodę było coraz lepiej, a przy piątym nurkowaniu nie odczuwałam już żadnego dyskomfortu.

tajlandia-certyfikat-nurkowy

Przy każdym zejściu pod wodę musieliśmy wykonać kilka manewrów zaliczeniowych. Były one identyczne do tych, które wykonywaliśmy w basenie. Dla mnie najtrudniejsze było całkowite zdjęcie maski i założenie jej z powrotem (moje oczy i nos ledwo radzą sobie z wodą pod prysznicem w domu). Ale poszło gładko, strach ma wielkie oczy i już wiem, że nie było się czym stresować. Pod wodą spędziliśmy 46 minut i już od pierwszej sekundy byłam oczarowana!

Po wynurzeniu, przerwie na statku, zmianie butli i wypłynięciu w nowe miejsce wskoczyliśmy do wody drugi raz. Tym razem pod wodą spędziliśmy 44 min, głębokość była identyczna. Wykonaliśmy kilka rzeczy na zaliczenie, związanych głównie z maską i dzieleniem się powietrzem z partnerem. Cieszę się, że opanowałam te manewry, bo pod wodą często się uśmiecham a to powoduje rozszczelnienie maski. Często czyściłam ją z wody. Bo jak można się nie uśmiechać? Ja zacieszałam non stop! To na rybki, to na rekiny, to patrząc na Tomka. Dla mnie osobiście było to coś niesamowicie przecudownego.

Na statku dostępna było woda, kawa, herbata, świeże owoce.

  • Czwarty dzień to był czas na ostanie dwa nurkowania. Tym razem zeszliśmy na maksymalną dopuszczalną głębokość 18 m (aby zejść niżej potrzeba więcej doświadczenia, czyli kolejny kurs)

Podobnie jak poprzednio musieliśmy wykonać kilka rzeczy na zaliczenie całości kursu ale nie było to nic zaskakującego, czy trudnego. Po wszystkim dostaliśmy akredytacje w aplikacji oraz książeczkę z pieczątką. A ha no i niesamowite przeżycia oczywiście! Cena takiego kursu to 11 000 thb, czyli około 1 350 zł. 

nurkowanie-tajlandia-certyfikat-open-water

Jak wybrać ośrodek szkoleniowy/ nurkowy?

Z nami było tak, że pojechaliśmy bez planu. Ja nic nie sprawdzałam, nie wybierałam i nie porównywałam. W Tajlandii jest przeogromnie wiele takich szkół i szczerze to wątpię, żeby różniły się one między sobą znacznie.

My zdecydowaliśmy się na pierwsze nurkowanie na wyspie Koh Tao (która jest popularna jeśli chodzi o nurkowe miejsca). Przechodząc chodnikiem mieliśmy pierdyliard takich szkół/ ośrodków i zatrzymaliśmy się w takim, w którym Tommy robił taki jednodniowy Fun Dive w 2015 roku. Okazał się strzałem w dziesiętkę!

Ceny są identyczne, jeśli nie takie same w tym rejonie. Każde z miejsc zapewnia sprzęt, łódź long tail, która „podwozi” na większy statek, napoje, przekąski, owoce. Standardy są takie same, więc każdy instruktor musi trzymać się planu.

Jeśli miałabym komukolwiek doradzić to właśnie pojechać bez stresu. Zatrzymać się w miejscu, które się Wam podoba i wybrać szkolę w pobliżu.

PADI czy SSI ?

Ja zawsze nurkowanie kojarzyłam właśnie z kursem PADI. PADI i SSI to nic innego jak dwie różne agencje, które uczą i przyznają certyfikaty nurkowe. Różnią się między sobą pewnymi kwestami, ale nie są one duże. Generalnie mówiąc to jest jak z samochodami, jeden będzie chwalił Audi a inny BMW. I co im zrobisz? Niewiele. Każdy wymieni kilka plusów i minusów, a prawo jazdy kat. B każdy musi mieć, żeby jeździć.

A tak serio to jedna z różniących kwestii jest taka, że podczas kursu Open Water (tego 3,5 dniowego, który kończy się certyfiakatem) instruktor SSI ma trochę większą swobodę nauki. Nie musi trzymać się sztywnych ram, że najpierw to, a potem tamto.

Inna sprawa jest taka, że późniejsze kursy- te dla bardziej zaawansowanych nazywają się inaczej i warto znać różnice, jeśli chce się edukować dalej. Cena takich kursów jest podobno większa w przypadku PADI.

Podsumowując. Jeśli chcesz tylko spróbować nurkowanie to nie ma większego znaczenia co wybierzesz. Jeśli natomiast wiesz, że w przyszłości zrobisz dalsze kursy i postawisz na karierę nurka - wybierz jedną z agencji i się jej trzymaj.

Zdjęcia i filmy pod wodą.

Mamy 2020 rok. Nie ważne czy skaczesz ze spadochronem, nurkujesz czy się wspinasz - większość z agencji ma kamerki, którymi chętnie nagra Ci pamiątki z wakacji. Business is business! Wystarczy zapłacić.

W przypadku robienia certyfikatu nie można mieć ze sobą żadnego sprzętu pod wodą. I to jest logiczne, ten czas poświęcony jest na naukę, trening i skupie z instruktorem oraz Twoim Diving Buddy. Natomiast po ukończeniu kursu, gdy wykonujesz już tylko Fun Dive - możesz kamerować co Ci się tylko podoba.

W przypadku jednorazowego nurkowania Discover Diving możesz mieć ze sobą telefon lub GoPro.

Nurkownie w Tajlandii. Koh Tao. Kurs Open Water.

UWAGA. Ze względu na ciśnienie jakie jest pod powierzchnią sama kamerka GoPro działa tylko na głębokości do ok.10 m. Przy większym zanurzeniu przyciski po prostu nie działają. Tak, miałam ze sobą najnowsze GoPro 8 Hero i wiele nie skorzystałam. Sposób na to jest taki, że wystarczy dokupić specjalną obudowę i czerwony filtr żeby nagrać coś sensownego. Nasz filmik na YT zawiera nagrania z głębokości kilku metrów oraz głębsze ujęcia, które udostępnił nam Pan, który był w naszej grupie. Widać na nim różnicę w kolorach, jako, że on używał właśnie specjalnego filtra.

Po co mi certyfikat? Co po nim?

Certyfikat Open Water to jak pierwsze prawo jazdy. Uprawnia do nurkowania na maksymalną głębokość 18m w każdym miejscu na świecie. My po kilku dniach na Koh Tao udaliśmy się do prowincji Krabi i tam kontynuowaliśmy swoją przygodę.

Sytuacja wyglądała podobnie, po drodze do hotelu zobaczyliśmy szyld pewnej szkoły (tym razem była to agencja PADI) i tam po rozmowie z instruktorem zdecydowaliśmy się na 3 nurkowania. Jako, że byliśmy już po szkoleniu to mogliśmy wybrać tą tańszą opcję oraz mieliśmy większą swobodę pod wodą. Bez żadnych testów, teorii czy zajęć w basenie.

Ale spokojnie, to, że ma się jakiś certyfikat nie zwalnia z myślenia czy sprawdzania siebie nawzajem. Przed każdym wejściem do wody omówiliśmy z instruktorem najważniejsze kwestie. On opowiedział nam o tym jakie są warunki pod wodą, jakie ryby czy korale możemy zobaczyć, jaka będzie maksymalna głębokość oraz gdzie wypłyniemy.

Te 3 nurkowania były zdecydowanie przyjemniejsze, niż te podczas kursu. Tam mieliśmy już tylko podziwianie i cieszenie oczu okolicą. A emocje były, bo oprócz miliona ryb widzieliśmy kilka rekinów i żółwia. Dla mnie bomba!

Podsumowując.

Ten artykuł to tylko takie „liźnięcie” tematu. Z perspektywy amatora. Ale właśnie nie trzeba być profesjonalistą, żeby zacząć swoją przygodę. Każdy gdzieś zaczyna, a ciepłe i krystaliczne wody Tajlandii to idealne miejsce. Ahoj przygodo!

Ah i na sam koniec końców. Zapraszam na YT! 3 minuty skrótu wszystkiego, co Ci opisałam PODWODNA RELACJA

A w razie wątpliwości, pytań, czy błędów w tekście daj mi znać.

 

Komentarze:


Alicja 1 maja 2020, 16:15

Polecam, super doświadczenie.


Piotr K 25 kwietnia 2020, 11:39

Waham się od kilku lat Może ten tekst mi pomoże w podjęciu decyzji Dziękuję